Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Menu Główne

Rhezus I

Facebook

Udostępnij na facebooku!

Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Pomysł na postać Rhezusa

RhezusT1Pomysł na postać Rhezusa narodził się już w 2004 roku. Ale wtedy jego przygoda, niedokończona zresztą, liczyła ledwie kilka zeszytowych stron. Rhezus powrócił trzy lata później, by zmierzyć się z Wyrocznią. Jeśli interesują Was powody, dla których jest taki, jakiego go znacie, mam nadzieję, że poniższa notka nieco rozjaśni kwestię.

 

 

Nieśmiertelność zawsze mnie przerażała.

 

Nieśmiertelność zawsze mnie przerażała, bo jak każda umowa, z której nie możemy się wycofać, jest w gruncie rzeczy jedynie formą usidlenia. Ukąszenia wampirów czy magiczne źródełka wiecznego życia kojarzą mi się z brakiem możliwości decydowania o sobie i samotnością. Dlatego od początku planowałam, że jeśli stworzę bohatera, który będzie miał trudności z zejściem z tego świata, będzie tym faktem mocno zirytowany. Może nie od razu, może nawet nie przez pierwszy wiek czy dwa. Ale po dekadach nawet najlepszej zabawy w końcu przychodzi moment, kiedy okazuje się, że zaczyna brakować miejsc, które chciałoby się zwiedzić, a odporność na śmierć nie chroni przed innymi niebezpieczeństwami. Na domiar złego kobiety, zamiast uśmiechać się pięknie jak dawniej, teraz tylko drwiąco się śmieją.

Poznajecie Rhezusa właśnie w takim momencie. A że Rhezus nie należy do potulnych chłopców i zwykle dostawał to, czego chciał, nie sądzę, by dał sobie spokój, póki i tym razem nie osiągnie celu.

 

RhezusT2Zabijać, zabijać… ;-)

Drugi powód, dla którego utrudniłam Rhezusowi spotkanie z Yala Ye, to moje zamiłowanie do scen śmierci bohaterów. Sceny śmierci w filmach, w książkach zawsze robią na mnie duże wrażenie. W prawdziwym życiu jest zupełnie inaczej – nie tylko śmierć, ale też jakakolwiek przemoc wyłącznie mnie przygnębia. Lecz w przypadku fikcyjnych postaci, lubię towarzyszyć im do końca, poznawać całą ich historię, żegnać ich, czasem opłakać.

Uśmiercanie własnych bohaterów ma jednak pewną wadę. Cóż… umierają i nie można opisać ich kolejnych przygód. Dlatego Rhezus to bohater idealny – mogę zabijać go do woli, ale i tak się podniesie. Zresztą, nie utrudnia mi zadania, bo nie jest typem, który unika kłopotów.

 

Zanim weźmiecie mnie za jakąś psychopatkę, obiecuję, że napiszę kiedyś książkę, w której nikt nie zginie. Albo przynajmniej nie wszyscy…

 

Tak mniej więcej wyglądały narodziny koncepcji nieśmiertelnego wojownika z klanu Himmelberg. Postać Pytii powstała niezależnie w 2006 roku. Do konfrontacji tej dwójki doszło w roku 2007. Efekt oddaję w Wasze ręce z nadzieją, że nie będziecie żałować godzin, które poświęcicie moim bohaterom.

 

Dodam jeszcze, że „Rhezus” to moja debiutancka książka, a cała opowieść jest przewidziana na dwa tomy.